sobota, 2 lutego 2013

Meble cz. 1

Na wiosnę znalazłam stary stół kuchenny. Miałam wizje jak powinien wyglądać.
Prace trwały kilka tygodni, bo warstwy farby były „wgryzione” w drewno. Bez wiertarki i papieru ściernego (dużo papieru) chyba bym nie dała rady. Kosztowało mnie to bardzo dużo pracy fizycznej, ból pleców, rąk i wiele odcisków.
Sam motyw – piramidy i wielbłądy - nie były łatwe, pomógł mi mój syn (dzięki Piotrze!) i wymyślił motyw nie z pierwszej, lecz drugiej warstwy serwetki. Moim zdaniem wyszło super, bo trochę jak w sepii ?!
Niestety jeszcze jest nie skończony bo brakuje mi blatu. A marzy mi się blat kamienny w szarościach i w tym roku zamierzam skończyć ten projekt.
Ten stół jest moim ulubionym narzędziem pracy, co widać na zdjęciach, jest zastawiony i przestawiany w zależności gdzie chcę pracować. Jak jest zimno, to przestawiam bliżej kominka, kubek gorącej herbatki, cicha muzyka lub audiobook, mąż pod kocykiem cichutko pochrapuje i jest super. W ciepłe ale bezwietrzne dni stolik wędruje na taras i tam w promieniach słoneczka coś wymyślam.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz